Mało kto wie, że fluor jest toksycznym odpadem przy produkcji aluminium ! 1

Na wstępie tego artykułu chce pocieszyć wszystkich którzy poświęcą czas na przeczytanie do końca, iż Ambasada Zdrowia i Urody w swojej ofercie ma kilka past do zębów które na 100 % nie zawierają fluoru marki tianDe. Oto kilka z nich:

Żel do zębów „Naturalna sól bambusa”

-  Pasta do zębów „Zielona herbata + Żeń-szeń Sanchi"

-  Pasta do zębów „Naturalne perły oceaniczne”

-  Pasta do zębów PRODENTAL

- oraz inne

Pasty te zawierają naturalne składniki a HITEM 2018 roku jest  kosmetyk w sprayu nowej ERY - LAVYLITES.

Niezwykła moc natury w postaci bioinformacji - kodu energetycznego - pozyskanego między innymi z ziół, minerałów, kryształów leczniczych oraz matali szlachetnych w formie kolidalnej. Tym HITEM jest Lavyl 32 -  zdrowa jama ustna (nazwa 32 wzięła się z liczby zębów jakie zdrowy dorosły człowiek posiada). O tym specyfiku napiszemy w innym artykule na który już zapraszamy 

ambasadazdrowiaiurody

 

Niewielu ludzi wie, że fluor tak naprawdę jest trucizną. Często też jest głównym składnikiem leków psychotropowych, a także… trutek na insekty. Opublikowane niedawno badania wykazały, że fluor dodawany do wody może spowodować poważne zaburzenia genetyczne, odwapnienie kości, raka. Jest gorszy od ołowiu! A w Polsce, innych krajach byłego bloku komunistycznego oraz m.in. w Wielkiej Brytanii wodę się od lat fluoryzuje. Wiele krajów demokratycznych nie wprowadziło jednak tego zwyczaju. Dlaczego? Otóż nikt nigdy nie przeprowadził szczegółowych badań nad skutkami długotrwałego zażywania fluoru.

ambasadazdrowiaiurody

Fluor jest jednym z głównych składników leków psychotropowych. Wzmacnia ich działanie. Gdy do popularnego leku uspokajającego Valium dodano fluor, powstał środek o silniejszym działaniu, Rohypnol. Inny, niezwykle silny środek uspokajający z fluorem, Stelazinum, jest używany w domach opieki społecznej i w szpitalach psychiatrycznych na całym świecie. Międzynarodowy Uniwersytet na Florydzie opublikował raport, w którym stwierdzono, że roztwór fluorku potasu o stężeniu 0,45 ppm wystarczy, by znacznie spowolnić nasze reakcje sensoryczne i umysłowe.

 ambasadazdrowiaiurody

Owszem, mówi się oficjalnie, że fluor jest bezpieczny, o ile nie przekracza się pewnej ustalonej dawki. Ale jeśli ludzie piją dużo wody z kranu (nawet przegotowanej), często myją zęby pastą z fluorem, to jak mogą być pewni, że wielokrotnie nie przekraczają takiej dawki? Podobnie jest z aspartamem, słynnym słodzikiem bez kalorii. Jest bezpieczny, gdy spożywamy go w niewielkich ilościach. Tyle tylko, że tak wiele różnych artykułów spożywczych go zawiera: soki, wody gazowane, witaminy, cukierki itp. Można się nim nafaszerować po dziurki w nosie, a producenci rozłożą ręce i powiedzą: przecież zawartość aspartamu w naszym produkcie jest dopuszczalna i bezpieczna! Rodzi się pytanie: skoro tak wielu uznanych naukowców od dziesięcioleci próbuje zainteresować władze szkodliwością fluoru, to dlaczego nikt nic nie robi? Kiedy nie wiadomo, o co chodzi, zazwyczaj chodzi o pieniądze. I być może o władzę nad ludźmi.

 

Amerykanie kłócą się o to, czy fluoryzować wodę, podczas gdy w Europieodchodzi się od tej metody. Kto ma rację? Czy fluor może być niezdrowy?

 

Kto pamięta fluoryzację? Panią higienistkę przychodzącą w środku lekcji (co było fajne) i smak żelu, którym trzeba było szczotkować zęby (co było obrzydliwe)? Fluor jest zdrowy – taką naukę wynieśliśmy ze szkoły. Bez fluoru psują się zęby. Jakie więc było moje zaskoczenie, gdy się dowiedziałam, że nie jest to powszechny pogląd.

 ambasadazdrowiaiurody

Fluorowanie wody – to dopiero wyznacznik cywilizacji – myślałam. Troska państwa dbającego o biały uśmiech swoich obywateli jest naprawdę godna pozazdroszczenia. Dlaczego więc owi przymusowo fluoryzowani obywatele wcale nie są zachwyceni tym pomysłem? Awantura toczy się w Stanach Zjednoczonych. Od 1945 roku władze fundują tam 170 milionom obywateli obowiązkową fluoryzację w wodzie pitnej. – Każdy dolar zainwestowany w tę akcję oszczędza 38 dolarów, które mogłyby być wydane na leczenie stomatologiczne – mówi tygodnikowi „Time” William Maas z Centres for Disease Control and Prevention. Na potwierdzenie przytacza statystyki pokazujące spadek przypadków próchnicy.

 

A obywatele się burzą. Jak grzyby po deszczu wyrastają organizacje konsumenckie walczące z uszczęśliwianiem ludzi na siłę. Powołują się na badania dowodzące toksyczności dużych dawek fluoru. W Internecie krąży lista 50 powodów, dla których woda pitna nie powinna być fluorowana. „Dowiedziono, że dobry wpływ fluoru na zęby uzależniony jest od działania miejscowego, a nie ogólnoustrojowego” – padają tam argumenty. „Normy dla poziomu fluoru w wodzie pitnej są 200 razy wyższe niż dawki tego pierwiastka występujące w kobiecym mleku. Poddanie małych dzieci działaniu tak wysokiego stężenia tego pierwiastka zagraża ich zdrowiu”.

 

Zatrucie fluorem nosi nazwę fluorozy. W łagodnej postaci objawiać się może przebarwieniami szkliwa. Szacuje się, że 32 procent amerykańskich dzieci cierpi na fluorozę. Od lat 40-tych XX wieku ta liczba wzrosła o blisko 40%. Sytuację pogarsza to, że dorośli magazynują małe ilości pierwiastka (około 10% wchłoniętego fluoru), natomiast rosnące dzieci mogą go magazynować nawet w 50%. Dlatego wiele krajów europejskich zaleca, by dawka fluoru w paście do zębów przeznaczonej dla dzieci była niższa niż w tej dla dorosłych lub by zmniejszać dzieciom dawki pasty.

 

Na dodatek jest to też wynik zanieczyszczenia środowiska przez odpady przemysłowe. Źródłami związków fluoru w środowisku są przede wszystkim huty aluminium, żelaza, fabryki nawozów fosforowych, huty szkła, cegielnie, przetwórnie kriolitu. Do emisji fluorków przyczynia się również energetyka oparta na procesach spalania węgla. – Co 10 lat ilość fluoru w środowisku się podwaja – mówi profesor Magdalena Wochna-Sobańska, kierownik Katedry Stomatologii Wieku Rozwojowego Akademii Medycznej w Łodzi. Oponenci uważają więc, że zwiększanie tej dawki przez fluorowanie wody to naprawdę zbyt wiele szczęścia. Zwracają uwagę, że na terenach z fluorowaną wodą liczba przypadków próchnicy co prawda maleje, ale niemal w ten sam sposób (jest zaledwie 1,5% różnica na korzyść wody z fluorem) maleje także na obszarach, gdzie pije się wodę niewzbogacaną chemicznie.

 

Zęby po europejsku

 

O co więc chodzi Ameryce? Zwykle jest tak, że gdy nie wiadomo, o co chodzi, to idzie o pieniądze. Zwłaszcza że walka o fluorowanie wody zaczęła tam przybierać formę sporów politycznych. My na pewno nie mamy się czego obawiać. Po pierwsze, nikt u nas nie ma pieniędzy na takie akcje, po drugie, nasi specjaliści przychylają się raczej do opinii lansowanej w krajach europejskich. – Fluorowanie wody to przeżytek. Odchodzi się od tej metody, bo może ona przyczyniać się do zaburzeń zdrowotnych, na przykład fluorozy – mówi profesor Wochna-Sobańska.

 ambasadazdrowiaiurody

Na dodatek w naszym kraju są miejsca, w których w sposób naturalny zawartość fluoru w wodzie pitnej jest wysoka. Tak jest na przykład na Żuławach czy w okolicy Malborka. Optymalne stężenie fluoru mają na przykład mieszkańcy Poznania. Myślę jednak, że z całej tej zagranicznej awantury możemy dla siebie wyciągnąć bardzo cenne wnioski: przede wszystkim dbajmy, by dzieci używały pasty pod ścisłą kontrolą rodziców i zgodnie z zaleceniami lekarza (ilość pasty na dziecięcej szczoteczce powinna być naprawdę niewielka), by dokładnie płukały usta po myciu zębów i by nie połykały pasty.

 

Sprawdźmy też – można to zrobić w lokalnych stacjach sanepidu – jakie jest stężenie fluoru w wodzie w miejscu naszego zamieszkania. Gdy okaże się, że dość wysokie, wzbogaćmy naszą dietę o przetwory mleczne i bogate w witaminy C, D, bo one zmniejszają absorpcję fluoru w naszym organizmie. Sami też opanowujmy chęć niepotrzebnej fluoryzacji. Nie eksperymentujemy z fluorem. Każdy z nas ma na niego inne zapotrzebowanie. Róbmy to zawsze pod kontrolą lekarza. Przywożone z Zachodu gumy do żucia wzbogacane o ten pierwiastek czy tabletki, które mają nam pomóc „od środka”, mogą narobić więcej szkód, niż przynieść pożytku. Zdrowe zęby? Owszem. Ale we wszystkim najzdrowszy jest umiar.

Komentarze do wpisu (1)

20 marca 2018

super artykuł. dodałbym że od początku XX wieku wiedziano, że podawanie ludziom niewielkich dawek fluoru sprawia, że są bardziej ulegli i podatni na manipulację. Gdy więc podczas II wojny światowej hitlerowcy szukali sposobu, by otumanić więźniów obozów koncentracyjnych, zaczęli podawać im duże dawki fluoru w wodzie pitnej. Produkcję fluoru zlecili koncernowi I.G.Farben z Frankfurtu. Po zakończeniu wojny do Niemiec przyleciał wysłannik rządu USA, Charles Elliot Perkins, chemik, który miał przyjrzeć się hitlerowskim metodom kontroli umysłów. Odnalazł on dokumenty stwierdzające dodawanie leków do wody jako idealny sposób na manipulowanie narodami – napisał w raporcie. Fluor nadawał się do tego celu znakomicie – nie dość, że wywoływał w umysłach pożądane reakcje, to jeszcze można było uzasadnić jego użycie tym, że chroni zęby. Z trucizny zrobiono lekarstwo.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl